niedziela, 19 maja 2019

Śnieżka, Kraków Smoczek Wawelski


Mieszkam dość blisko rynku w Krakowie, więc bywam tam naprawdę często. Lubię chodzić sobie po sklepach z pamiątkami i oglądać różne ciekawe gadżety związane z Krakowem. W jednym ze sklepów natrafiłam na ciekawego, krakowskiego wafelka. Byłam strasznie ciekawa, jak takie coś smakuje, więc mimo że nie jestem turystką, to wafelka sobie kupiłam.


 
Wygląd i zapach
Spodziewałam się zastać zwykłego wafelka niskiej jakości przekładanego kilkoma warstwami kremu między andrutami, jednak szczerze mówiąc miałam nadzieję na coś bardziej oryginalnego. Wszakże dałam za niego okrągłe 3 złote, co za takiego mikrusa to, delikatnie mówiąc, zdzierstwo. Liczyłam więc na coś wyjątkowego i smacznego. Okazało się, że Smoczek Wawelski składa się z jedynie dwóch sporych wafelków i grubej warstwy kremu między nimi. Pachniał identycznie jak Michałki! Orzechowo, kakaowo i sympatycznie słodko. Ucieszyłam się, bo kocham te cukierki.


Smak
Wafelek można z łatwością oderwać od kremu. Krem jest zbity i suchawy, lekko się kruszy i nie jest zbyt tłusty. Konsystencją odpowiada właśnie cukierkom Michałkom. I nie tylko konsystencją, bo smak to kropka w kropkę Michałki. Jest słodko, wyraźnie orzechowo ze smakowitym akcentem kakao. W masie są świeże, chrupiące i podprażone kawałeczki orzeszków. Nie czuć sztuczności ani margaryny, czego najbardziej się obawiałam - ta masa to takie dobrej jakości Michałki!


Wafelek natomiast jest dość gruby i solidny, ale świeży i chrupiący. Smakuje jedynie mącznie i słonawo, nie jest słodki. Przypomina naturalne andruty albo wafelki do lodów. Całościowo wafelek jest naprawdę pyszny! Smakuje po prostu jak Michałki zamknięte w waflu. Wafelki mogłyby być nieco cieńsze, ale nie wpływa to na smak, bo ten jest naprawdę udany.


Podsumowanie
Smoczek Wawelski pozytywnie mnie zaskoczył. Krem bardzo mi smakował, bo był pysznie michałkowy. Wafle były dobrej jakości, choć dla mnie nieco za grube. Wróciłabym do niego, gdyby był sprzedawany w normalnych sklepach za niższą cenę. Jeśli lubicie Michałki i chcecie kupić sobie coś słodkiego z Krakowa, to polecam. Myślę jednak, że w Krakowie lepiej spróbować obwarzanków, ktore są sprzedawane na każdym kroku, a ich cena jest o wiele przyjemniejsza - maksymalnie 2 złote, a im dalej od rynku, tym taniej (ja polecam z makiem albo sezamem, mniam). Zapraszam wszystkich do Krakowa!

PS Niedawno czytałam recenzję łudząco podobnego wafelka na blogu Olgi livingonmyown.pl. Podejrzewam, że jadłyśmy dokładnie ten sam produkt, ale w innym opakowaniu. Jeśli jesteście ciekawi, jak wygląda ten wafelek, to sprawdźcie ten wpis >klik<. Może znajdziecie właśnie takiego wafelka u siebie w sklepie :) 


Nazwa: Wafelek z kremem orzechowym 85%.
Skład: Cukier, orzeszki arachidowe 20%, wafle (mąka pszenna (gluten), woda, emulgator: lecytyny (z soi), substancje spulchniające: węglany sodu i węglany amonu, olej rzepakowy, sól), serwatka w proszku (z mleka), tłuszcze roślinne (oleje roślinne (palmowy, rzepakowy) w zmiennych proporcjach, tłuszcz palmowy częściowo utwardzony, emulgator: mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, aromat), błonnik kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, emulgator: lecytyny (z soi), aromaty.
Kaloryczność: 100g ma 486 kcal, wafelek (30g) ma 146 kcal.
Cena: 3 zł
Sklep: Pamiątkowy w Krakowie
Czy kupię ponownie? Gdyby był tańszy i łatwiej dostępny, to z chęcią!
Ocena: 10/10

sobota, 18 maja 2019

Delecta, Mleczny kubek: Ryż, Płatki Jaglane, Kaszka


Na Instagramie często widywałam nowe deserki instant od Delecty. Kocham takie wynalazki typu kaszki, budynie czy ryże, które wystarczy zalać wodą, by otrzymać pyszny (mam nadzieję) deser. Dodatkowo ta szata graficzna... No czyż ten kubeczek w łatki nie jest uroczy? Chciałabym taki krówkowy kubek! Nabiegałam się po kilku sklepach, a deserów nigdzie nie było. W końcu trafiłam na nie w Kauflandzie. Hura!



Wygląd i zapach
Jako pierwszy deser postanowiłam otworzyć mleczny ryż z jabłkami. Proszek był bielutki, zawierał sporo twardych i suchych ziaren ryżu, a także malutko kosteczek jabłek. Zapach na początku był przerażający, bo poczułam sztuczne, aromatyzowane i orzeźwiające jabłuszka, jak w paście do zębów albo wodzie smakowej. Osobiście baardzo nie lubię tego aromatu. Potem jednak wyczułam też mączność i słodki zapach cynamonu. Skojarzyło mi się to z kruchym ciastem, co w połączeniu z jabłkami i cynamonem zapachniało mi przepyszną szarlotką. Mniam, o wiele lepiej. Po zalaniu orzeźwiający aromat chemicznych jabłuszek odszedł w niepamięć, zastąpiony apetycznym zapachem pieczonych jabłek z cynamonem. No to już ewidentnie pachniało jak szarlotka.


W saszetce z jaglanką znajdowało się sporo żółtych płatków jaglanych wymieszanych z jasnobrązowym proszkiem. Pachniały one trochę papierowo, likierowymi wiśniami i stęchłym kakao. Po zalaniu wodą papka miała barwę mlecznej czekolady, a gdzieniegdzie widać było maciupeńkie, czerwone kawałeczki wiśni. Zapach owoców nieco się nasilił.


Ze wszystkich deserków najładniej pachniała kaszka manna. Była delikatna, naturalnie malinowa i kwaskowa, lecz jednocześnie słodka i łagodna. Czuć było także przyjemny, śmietankowy aromat, który trochę kojarzył się z sernikiem. Suchy proszek był biały w różowawym odcieniu i miał mnóstwo niewielkich, czerwonych kawałków liofilizowanych malin. Po zalaniu zapach owoców się nasilił, a kaszka przybrała śliczną, różową barwę. Toż to deser dla prawdziwych księżniczek!


Smak
Przyznaję, że do ryżu wlałam trochę za dużo wody, przez co wyszedł mi ciut za rzadki. Ale mimo to był przyjemnie gęstawy i kleikowy. W żółtawej zawiesinie pływało sporo ziarenek cynamonu. Ale gdzie te kosteczki jabłek? Ich nie było. Zniknęły? Rozpuściły się? A to ci zagadka. Niestety ziarna ryżu były miękkie i gumiaste, niezbyt przyjemne. Deser był idealnie słodki i łagodnie cynamonowy - tak, jak lubię. Przyprawa ta była delikatna i nie powodowała palenia w przełyku. Ale te jabłka... Gdzie ta szarlotkowość w zapachu? Znowu czułam ten paskudny, aromatyzowany smak jabłuszek niczym z pasty do zębów albo Tymbarka jabłko - mięta! Nie zrozumcie mnie źle - kocham tego Tymbarka, ale na zimno i samodzielnie, a nie w ciepłym, mlecznym deserze z cynamonem. Rozumiecie różnicę? To po prostu do siebie nie pasuje! Tak jakbym chciała zjeść schabowego z lodami czekoladowymi. Osobno - pycha, ale razem? Bleuerghuerhg. Naprawdę, brało mnie na mdłości i z trudem dokończyłam ten ryż.


Do jaglanki wlałam już mniej wody, dzięki czemu stała się cudowną, gęstą i lekko galaretkowatą papką. Płatki były mięciutkie, rozpływały się w ustach i zachowały charakterystyczny posmak kaszy jaglanej, ale bez żadnej goryczki. Kakao było wyczuwalne dość delikatnie, a główną rolę grały tu lekko kwaskowate wiśnie. Miały syropkowy posmak, jakby były wyciągnięte z konfitury albo czekoladek wiśni w likierze.


Całość była smaczna, ale trochę nie w moim guście. Wolałabym bardziej czekoladową, słodszą jaglankę, najlepiej bez wiśni. Ponadto kasza jaglana nadawała miejscami dziwnego, papierowego posmaku, przez co jaglanka zaczynała smakować jak papier. Myślę, że uratowałaby ją większa ilość czekolady lub zastąpienie wiśni bananem (no co? Kocham banany :D). Mimo to była całkiem przyjemna, a jej konsystencja fantastyczna.


Udało mi się wlać do kaszki akurat tyle wody, by była odpowiednio gęsta - ani nie wodnista, ani betonowa. Niestety mimo intensywnego mieszania porobiły się grudki, ale nie przeszkadzały jakoś bardzo. Kaszka była bardzo delikatna w smaku, nie za słodka, wręcz idealna. Mocno było czuć śmietankę i mleczność, a malina nie narzucała się w smaku i była bardzo naturalna. Kawałeczki owoców dodawały lekkiej kwaskowości, a pod zębami sympatycznie strzelały malinowe pesteczki. Ten deser był bardzo łagodny, cudownie śmietankowy, odpowiednio słodki i naturalnie malinowy. Przypominał domową kaszkę mannę na mleku z sokiem malinowym. Naprawdę pozytywne zaskoczenie! 
 

Podsumowanie
Nie wszystkie desery Delecty mi posmakowały. Najlepsza była kaszka, która smakowała jakby była domowej roboty. Płatki jaglane też były niezłe, choć nie aż tak dobre, bym do nich wróciła. Ryż niestety okazał się niezjadliwy. Uważam, że z całej serii tylko kaszka jest godna polecenia i mogłabym kupić ją ponownie. Reszty raczej nie warto kupować i sama nie wrócę ani do jaglanki, ani do ryżu.

Nazwa: Ryż: Ryż z jabłkami i cynamonem w proszku.
Jaglanka: Płatki jaglane z wiśniami i czekoladą w proszku.
Kaszka: Kasza manna z malinami i śmietanką w proszku.
Skład: Ryż: Ryż 37,5%, mleko odtłuszczone w proszku skrobia ziemniaczana, cukier, jabłko liofilizowane 2,6%, proszek jabłkowy 2,5% (zagęszczony sok jabłkowy, naturalny aromat, kwas: kwas cytrynowy), cynamon 0,2%, ekstrakt z krokosza barwierskiego, sól, naturalny aromat.
Jaglanka: Płatki jaglane 39,7%, cukier, mleko odtłuszczone w proszku, skrobia ziemniaczana, czekolada proszek 6,1% (cukier, miazga kakaowa, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu), kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 2,8%, wiśnie liofilizowane 2,8%, naturalny aromat, sól.
Kaszka: Kasza manna (zawiera gluten) 30,3%, mleko odtłuszczone w proszku, cukier, skrobia ziemniaczana, maliny liofilizowane 3,9%, śmietana w proszku 3,3% (z mleka), naturalny aromat, sok z buraka w proszku, sól.
Kaloryczność: Ryż: 100g suchego proszku ma 352 kcal, 100g deseru po przyrządzeniu ma 77 kcal. Porcja (42g proszku – 192g deseru po przyrządzeniu) ma 148 kcal.
Jaglanka: 100g suchego proszku ma 317 kcal, 100g deseru po przyrządzeniu ma 84 kcal. Porcja (46g proszku – 196g deseru po przyrządzeniu) ma 164 kcal.
Kaszka: 100g suchego proszku ma 359 kcal, 100g deseru po przyrządzeniu ma 74 kcal. Porcja (39g proszku – 189g deseru po przyrządzeniu) ma 140 kcal.
Sposób przygotowania: Zawartość opakowania wsyp do kubka. Zalej 150ml wrzącej wody i dokładnie wymieszaj. Produkt jest gotowy do spożycia po 5 minutach.
Cena: 1,99 zł
Sklep: Kaufland
Czy kupię ponownie? Kaszkę chętnie, ale jaglankę raczej sobie odpuszczę… o ryżu już nawet nie wspominam.
Ocena:
Ryż: 1/10
Jaglanka: 6/10
Kaszka: 8/10

piątek, 17 maja 2019

Tutti, dwuwarstwowy serek o smaku waniliowym ze słonym karmelem i toffi


Widzieliście już nowe Tutti w Biedronce? Tym razem serki przybrały zupełnie nową postać, bo na dnie kubeczka znajdziemy sos - do wyboru mamy jagodowy lub toffi ze słonym karmelem. Postanowiłam dać szansę temu drugiemu, bo Tutti bardzo lubię, a połączenie z karmelem wydawało mi się niezwykle kuszące.



Wygląd i zapach
W kubeczku znajdziemy jasny, waniliowy serek z drobnymi, czarnymi kropeczkami wanilii, a pod spodem sporo złocistobrązowego sosu. W zapachu zapachu jednak nie wyczułam karmelu, a jedynie aromat znany mi ze standardowego Tutti - słodki, waniliowy i serkowy z typową dla twarogu kwaśnawą nutą.


Smak
Serek to nic innego jak znane nam już Tutti, które już opisywałam na blogu. W skrócie - jest gładkie i jednolite, całkiem gęste, choć mogłoby być jeszcze bardziej zwarte. W smaku mało słodkie, kwaśnawe i przyjemnie, naturalnie waniliowe.

 Sos to już zupełnie nowa część deseru. Jest gładki i wodnisty, choć na szczęście po wymieszaniu z serkiem nie rozwadnia za bardzo deseru i całość nie staje się zbyt rzadka. Niestety sam w sobie też smakuje dość wodniście. Ciężko cokolwiek w nim wyczuć, ma jedynie lekki posmaczek słodkiej, maślanej krówki, ale trzeba się nieźle skupić, żeby to poczuć.


Trochę lepiej jest po wymieszaniu go z serkiem. Deser wtedy smakuje głównie waniliowo, ale zyskuje subtelny, karmelowo - maślany smaczek, zupełnie jak śmietankowe krówki. Warto dodać, że mimo tego dodatkowego aromatu toffi serek nie staje się przesłodzony, co na plus. Choć może to wynikać po prostu z faktu, że smak sosu jest zbyt delikatny. No i niestety soli też tu nie wyczułam, a szkoda. Byłaby ciekawym akcentem i fajnie wpisałaby się w słodki smak tego deseru.


Podsumowanie
Nowy serek Tutti jest smaczny, ale trochę rozczarowujący. Sama warstwa serkowa jest bez zarzutu, ale sos jest zdecydowanie zbyt delikatny i mało karmelowy w smaku. Gdyby zwiększyć jego intensywność i dosypać jeszcze trochę soli, wyszłoby coś naprawdę przepysznego. A tak? Smaczny, ale nudny i dość prosty deser. Nie żałuję, że go kupiłam, ale wolałabym, żeby sos był bardziej wyczuwalny. Mimo wszystko smakowało mi i w sumie mogłabym do niego wrócić.


Nazwa: Serek o smaku waniliowym ze słonym karmelem i toffi.
Skład: Mleko, wsad smakowy (cukier, woda, toffi 1,7% (cukier, woda, mleko w proszku, syrop glukozowy), solony karmel maślany 1,7% (syrop glukozowy, cukier, masło, woda, śmietanka, sól de Guerande), skrobia modyfikowana kukurydziana, aromat, sól, syrop ze skarmelizowanego cukru, substancja zagęszczająca: guma guar, regulator kwasowości: kwas mlekowy), śmietanka, cukier, skrobia modyfikowana kukurydziana, mleko w proszku, pokruszona laska wanilii, aromat, barwnik: karoteny, bakterie fermentacji mlekowej (zawierają mleko). Występowanie serwatki jest naturalne dla serka.
Kaloryczność: 100g ma 139 kcal, kubeczek (120g) ma 167 kcal.
Cena:  1,49 zł
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Mogłabym
Ocena: 7/10

czwartek, 16 maja 2019

Ryż na mleku z sosem karmelowym: Muller, Riso oraz Zott, Belriso


Karmel to jeden z moich ukochanych smaków. Słodki, złocisty, najlepiej ciągnący i klejący... Mniam. Miałam więc wielką ochotę porównać dwa karmelowe desery ryżowe - Riso Mullera i Belriso Zotta.



Wygląd i zapach
Riso pachniało cudnie - karmelowo, ale i mlecznie i śmietankowo. Przypominało to zapach toffi lub krówek. Mleczna warstwa była leciutko żółtawo - beżowa, trochę zabarwiona od sosu. Ten natomiast był ciemniejszy, miedziano - złoty, gładki i jednolity.


Zaraz po otwarciu Belriso poczułam dziwny zapach zepsutego sera. Na szczęście po chwili zupełnie zniknął, zostawiając po sobie tylko echo lekkiego zapaszku cukru i mleka. Miałam wrażenie, że w tle czuję też nutkę śmietankowych krówek. Warstwa z ryżem była bielsza i jaśniejsza niż w Riso, natomiast sos był nieco ciemniejszy, miał głęboką, miedzianą barwę.


Smak
Warstwa ryżowa Riso smakowała słodziutko i mlecznie z lekkim posmakiem karmelu, dzięki czemu przywodziła na myśl przepyszne, maślane toffi. Ryżu nie było ani za mało, ani za dużo, przy czym miał idealną twardość - nie był surowy, ale też nie rozmiękły - nie mam się do czego przyczepić.


Sos Riso sam w sobie był zaskakująco mało słodki, bo miał jakąś dziwną gorycz. Zupełnie, jakby ktoś przy robieniu karmelu przypalił cukier. Przez to sos miał charakterystyczny, karmelowy posmak, ale był też nieprzyjemnie gorzki. Na szczęście po wymieszaniu gorycz zupełnie zniknęła. Deser stał się bardzo śmietankowy i mleczny, słodycz była łagodna i nieprzesadzona. Karmel był wyczuwalny, dzięki czemu całość smakowała trochę jak pyszne krówki. Niestety ten posmak toffi był nieco przytłoczony przez intensywną mleczność i po kilku łyżeczkach całość robiła się troszkę mdła. Mimo zbyt delikatnego smaku karmelu w całości uważam jednak deser za naprawdę smaczny i przyjemny.


W Belriso biała cześć z wierzchu była dość rzadka, lecz pod mleczną warstewką kryło się sporo dość gęsto upakowanych ziaren ryżu. Był on równie miękki i przyjemny, co w Riso. To miłe zaskoczenie, bo często w Belriso natrafiałam na zbyt twardy ryż. Ta warstwa smakuje przepysznie - jest bardzo śmietankowa i leciutko waniliowa, jej smak kojarzy się z lodami z Algidy, które kiedyś kupowali moi rodzice w dużym pudełku.


Sosu w Belriso jest dość sporo, na pewno więcej niż w Riso. Ma charakterystyczny, palony smak karmelu, ale nie jest gorzki. Smakuje słodko, mocno karmelowo i intensywnie. Po wymieszaniu deser nie jest już tak gęsty, sos go nieco rozwadnia i jak dla mnie nadaje całości idealnej konsystencji. Smak również jest cudowny - to połączenie waniliowo - śmietankowych lodów z wyraźnym, ale nie przytłaczającym smakiem karmelu. Można się w tym smaku doszukać też podobieństwa do krówek, które wyczułam też w zapachu. Skojarzenie z lodami bardzo mi się spodobało, bo uwielbiam lody i ich smak zawsze dobrze kojarzy mi się z dzieciństwem.


Podsumowanie
Z dwóch próbowanych deserów karmelowych zdecydowanie bardziej smakowało mi Belriso. Przypominało przepyszne lody śmietankowo - waniliowe muśnięte krówkowym karmelem. Riso też było smaczne, ale karmelowość była tam o wiele słabsza, przez co całość okazała się nieco mdła i bez wyrazu. Na pewno wrócę jeszcze nie raz do Belriso karmelowego, a z serii Riso sięgnę raczej po inne smaki.

Riso po wymieszaniu

Belriso po wymieszaniu

Nazwa: Riso: Deser mleczno-ryżowy o smaku karmelowym.
Belriso: Deser mleczny z ryżem i sosem karmelowym.
Skład: Riso: Mleko pełne 42%, maślanka, woda, ryż 6,7%, cukier, karmel 2,4% (cukier, woda, syrop glukozowy), desktroza, jaja, syrop cukru karmelizowanego 0,1%, substancje zgęszczające: mączka chleba świętojańskiego, guma guar, aromat, sól.
Belriso: Mleko 58%, sos karmelowy 15% (woda, cukier, krem karmelowy 12,5%* (cukier, woda, mleko w proszku odtłuszczone, syrop glukozowy), skrobia modyfikowana, syrop glukozowo – fruktozowy, mleko w proszku pełne, syrop karmelowy 0,3%*, substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego, guma guar, regulator kwasowości: E 340, sól, aromat), śmietanka 8%, ryż 8%, cukier, białka mleka, skrobia modyfikowana, jaja w proszku, substancje zagęszczające: karagen, mączka chleba świętojańskiego, sól, aromat. *w sosie
Kaloryczność: Riso: 100g ma 102 kcal, kubeczek (200g) ma 204 kcal.
Belriso: 100g ma 118 kcal, kubeczek (200g) ma 236 kcal.
Cena: 1 – 2 zł
Sklep: Carrefour
Czy kupię ponownie? Belriso tak, Riso raczej nie
Ocena: Riso: 7/10
Belriso: 9/10

Śnieżka, Kraków Smoczek Wawelski

Mieszkam dość blisko rynku w Krakowie, więc bywam tam naprawdę często. Lubię chodzić sobie po sklepach z pamiątkami i oglądać różne ci...