sobota, 31 sierpnia 2019

Mondelez, Daim


Dla mnie idealne batony są mięciutkie i klejące, słodkie i oblane pyszną, mleczną czekoladą. Dzisiejszy bohater spełnia niemal wszystkie kryteria, poza tym pierwszym. Słyszałam bowiem, że Daim to produkt, na którym można sobie połamać zęby. Trochę się tego obawiałam, jednak jego popularność i obietnica karmelowego smaku przekonały mnie do zakupu batona.



Wygląd i zapach
 Mój Daim niestety był połamany. Czy to znaczy, że nie jest aż tak twardy, jak o nim mówią? Na szczęście nie wpłynęło to jakoś bardzo na jego wygląd, bo po załączeniu obu części wyglądał estetycznie i zachęcająco, zdobiła go z wierzchu schludna falka z czekolady. Pachniał pyszną, mleczną czekoladą, o dużej zawartości cukru i mleka w proszku, a także odpowiednio intensywnym aromacie kakao. To chyba taka sama czekolada jak w Marsie i Snickersie - od razu poleciała mi ślinka, uwielbiam te batony! W tle czaiła się też nutka palonego cukru, co jeszcze bardziej upodobniło zapach Daima do Marsa. 


Smak
Czekolada rzeczywiście smakuje tak, jak w Marsowych batonach. Jest gładka i aksamitna, rozpuszcza się na cudowne, tłuste bagienko. Smakuje bardzo mlecznie, wręcz śmietankowo i subtelnie kakaowo, acz kakao wyczuwalne jest w wystarczającym stopniu. Jest bardzo słodka, ale nie ma żadnych plastikowych czy sztucznych posmaków, więc mimo dużej słodyczy jest po prostu przepyszna. Pod warstwą czekolady skrywa się migdałowy karmel, a przynajmniej tak głosi napis na opakowaniu. Okazał się bardzo twardy i chrupiący. Nie dało się go rozpuścić na języku, mimo że trzymałam go w buzi dość długo. O wiele lepiej jest go gryźć. Wchodzi wtedy w zęby, zmienia się w klejące, gęste i piekielnie słodkie grudki, które smakują jak czysty, palony cukier. 


Ja migdałów nie czułam, jedyne co dało się odnotować to cukier, cukier, cukier. Oczywiście nie taki prosto z cukierniczki, a karmelizowany, dzięki czemu miał głęboki, lekko maślany i przypalany posmak. Stanowił esencję wyrazistej i pysznej karmelowości, a w połączeniu z cudowną mleczną czekoladą zalewał kubki smakowe niezwykłym, słodkim, czekoladowo - karmelowym smakiem. Żadnych plastikowych aromatów, żadnych sztuczności. Po prostu karmel i czekolada. Smak jest po prostu cudowny, cukier wykracza poza skalę przyzwoitości, a gęsty karmel bezlitośnie zlepia zęby. Nie każdemu się to spodoba, ale ja byłam oczarowana. Nie zawiodłam się! 


Podsumowanie
Daim rzeczywiście jest bardzo twardy, zalepia zęby, otrzymujemy od niego zalew idealnej karmelowości i czekoladowości. Gdyby słodycz nie paliła aż tak w gardło, byłby perfekcyjny. Mimo, że nadal wolę miękkie batony, do Daima będę wracać z przyjemnością, bo ta twardość również ma swój urok.


Nazwa: Czekolada mleczna z chrupiącym karmelem migdałowym.
Skład: Cukier, olej palmowy, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, serwatka w proszku (z mleka), migdały (3%), odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz mleczny, modyfikowana serwatka (z mleka), odtłuszczone mleko zagęszczone słodzone, sól, emulgator (lecytyna sojowa), aromaty.
Kaloryczność: 100g ma 530 kcal, batonik (28g) ma 150 kcal.
Cena: Niecałe 2 zł
Sklep: Auchan
Czy kupię ponownie? Z wielką chęcią!
Ocena: 10/10

piątek, 30 sierpnia 2019

Mondelez, lody na patyku Oreo Peanut Butter


Wiecie, że jestem wielką fanką Oreo - tego chyba nie trzeba przypominać. Czy muszę zatem tłumaczyć Wam, dlaczego od razu po zobaczeniu gazetki Biedronki poleciałam tam by kupić nowe lody Oreo z masłem orzechowym? No chyba nie muszę :D

 
Wygląd i zapach
W pudełeczku znajdowały się trzy sztuki lodów dość sporej wielkości. Lody na pierwszy rzut oka wyglądały jak zwykłe Oreo na patyku, jednak te orzechowe miały wtopione w polewę małe kuleczki. 


Znacząca różnica jest dopiero w samych lodach - tutaj śmietankowe są tylko niewielką częścią, a większość środka to rudawe lody orzechowe! Myślałam, że będzie ich dużo mniej, więc miło się zaskoczyłam. Lody pachniały typowym ciastkiem kakaowym z Oreo wymieszanym z nutką słonych fistaszków.


Smak
Polewa na lodzie jest bardzo podobna do tej z klasycznego loda Oreo na patyku. Jest proszkowata i chrupka, rozpływa się wręcz na piaseczek. Smakuje zupełnie jak przemielone ciasteczka Oreo razem z kremem. Jest więc mocno gorzko - kakaowa, ale równocześnie słodziuteńka. Kuleczki w polewie są chrupiące i słone, zupełnie bez cukru. Nie czuć jednak ich jakoś bardzo w smaku, głównie dodają chrupkości.


Lody okazały się kremowe i niezbyt zbite, szybko się topiły i były miękkie. Smakowały naprawdę wyraziście fistaszkowo, ale dość sztucznie. Przypominały mi w smaku Mlekołaki Peanut Butter. Miały w sobie coś z posmaku Michałków. Okazały się nie tylko słodkie, ale i bardzo słone! Naprawdę, aż przesadzili z solą, bo momentami robiło się aż niesmacznie. W dodatku co jakiś czas czułam dziwną goryczkę, jakby przemielili całe fistaszki razem z ich gorzkimi skórkami. Ogólnie lody były ciekawe i dało się je zjeść, ale te posmaki - soli i gorzkości - psuły całą przyjemność.


Podsumowanie
Lody Oreo Peanut Butter były gorsze niż klasyczna wersja. Gdyby nie dziwne posmaki sztuczności i goryczy oraz nadmierna ilość soli, byłyby naprawdę pyszne! A tak? Cóż, jednorazowa przygoda i tyle. Dobrze, że z pozostałymi dwiema sztukami pomógł mi się rozprawić mój brat.

Nazwa: Lody z pastą z orzeszków ziemnych i lody o smaku waniliowym w polewie z ciastkami kakaowymi z nadzieniem o smaku waniliowym pokruszonymi w małe kawałki 30% ze słonymi ciasteczkami 1,5%.
Skład: Mleko odtłuszczone (odtworzone), cukier, ciastka kakaowe z nadzieniem o smaku waniliowym pokruszone w małe kawałki 14% (mąka pszenna, cukier, olej palmowy, olej rzepakowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu 0,5%, skrobia pszenna, syrop glukozowo – fruktozowy, substancje spulchniające (węglany potasu, węglany amonu, węglany sodu), sól, emulgatory (lecytyny (soja)), aromat), tłuszcz kokosowy, woda, serwatka w proszku (z mleka), syrop glukozowy, olej słonecznikowy, pasta z orzeszków ziemnych 2,5% (orzeszki ziemne, sól, mąka pszenna, emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych, lecytyny, E476), stabilizatory (mączka chleba świętojańskiego, guma guar), mleko w proszku odtłuszczone, syrop cukru palonego (cukier, woda), sól, mąka słodowa pszenna, żywność barwiąca (koncentrat marchwi, zagęszczony sok z buraka ćwikłowego), aromaty, substancja spulchniająca (węglany sodu).
Kaloryczność: 100g ma 323 kcal, lód (70g – 110ml) ma 224 kcal.
Cena: 9,99 zł za opakowanie po trzy sztuki, zatem jeden lód kosztuje 3,33 zł.
Sklep:
Biedronka
Czy kupię ponownie? Nie
Ocena: 7/10
(Ocena wysoka, bo w swojej obrzydliwości był dziwnie uzależniający… no i to jednak Oreo, więc nie jestem obiektywna)

czwartek, 29 sierpnia 2019

Danone, Fantasia płynny karmel oraz chrupiący słony karmel


Moja Mama zawsze uwielbiała Fantasię, czym w dzieciństwie się od niej zaraziłam. Od niedawna także zakochała się w smaku słonego karmelu - lody o tym smaku z naszej ulubionej lodziarni je prawie codziennie (ja biorę wtedy bakaliowe). Kiedy zobaczyłam nowe Fantasie z dodatkiem słonego karmelu - chrupek i sosu - od razu skojarzyły mi się z moją Mamą. Przecież to produkt stworzony z myślą o niej! Kupiłam jej oba warianty, i dla siebie również wzięłam po kubeczku z każdego smaku do recenzji.


Wygląd i zapach
Bardziej smakowity wydawał mi się wariant z płynnym karmelem, to też od niego zaczęłam degustację. W tej wersji dodatkiem był lejący, lekko lepki i złocistobrązowy sos. Pachniał przepysznie słodko, karmelowo z nutką masła, niczym rozpuszczona krówka.


Kuleczki w drugiej wersji Fantasii pachniały równie apetycznie co sos w poprzedniku, ale bardziej karmelowo niż krówkowo - bez nuty masła. Były drobniutkie i beżowe, a w środku miały pszenne chrupki.


Część wspólna - jogurt
Jogurt w obu wariantach był taki sam, typowy dla Fantasii. Biały, jednolity, pachnący mlecznie i słodko. Smakował słodziutko bez jogurtowego kwasku, przy czym był niezwykle aksamitny i kremowy. Dla niektórych może być za słodki, ale mi bardzo smakuje.


Smak
Płynny karmel okazał się gładki, śliski i jednolity. Smakował przepysznie - słodziutko, mocno karmelowo z wyraźnym smakiem masła oraz delikatną nutą soli. Był też dość mocno palono cukrowy, jakby ktoś jednak trochę przypalił karmel. 


To drobna wada, która nie wpływa na odbiór całości, bo w połączeniu z jogurtem nie czuć już tego lekko spalonego posmaku. 


Zamiast tego jogurt staje się przepysznie mleczny, mocno karmelowo - maślany, idealnie słodki i leciutko słony. Smakuje jak krówka w postaci jogurtu!


Przejdźmy zatem do drugiego wariantu z chrupiącymi kuleczkami. Polewa na kuleczkach była lekko plastelinowa i rozpuszczała się na wodę. Smakowała mocno karmelowo, bez posmaku spalenia ani masła, za to z wyraźną nutą soli. 


Chrupek w środku jeszcze bardziej podkręcał sól, bo nie był ani trochę słodki, tylko właśnie słony i pszenny w posmaku. Miał trochę dziwną, ale przyjemną konsystencję, bo chrupał kiedy się go gryzło, ale po rozpuszczeniu w ustach kleił się do zębów niczym krówka. W jogurcie kuleczki odnalazły się idealnie - chrupały, dodawały mu karmelowości i nutki soli. Idealnie do siebie pasowały!


Podsumowanie
Fantasia ze słonym karmelem okazała się przepyszna - zarówno w wersji płynnej, jak i chrupkiej. Bardziej posmakował mi wariant z sosem, ale do obu z nich chętnie bym wróciła. Mamie również bardzo przypadły do gustu.

Nazwa: Płynny karmel: Jogurt kremowy z sosem karmelowym.
Chrupiący słony karmel: Jogurt kremowy z 8,1% chrupek w polewie o smaku słonego karmelu (6%).
Skład: Płynny karmel: Mleko odtłuszczone, sos karmelowy 22,1% (woda, cukier, toffi 3,1% (syrop glukozowo - fruktozowy, cukier, mleko zagęszczone słodzone, woda), karmel 0,8% (cukier, woda), skrobia modyfikowana, masło (z mleka), sól, aromat, emulgator (mono-i diglicerydy kwasów tłuszczowych), syrop cukru skarmelizowanego, substancja zagęszczająca (karagen), regulator kwasowości (kwas mlekowy)), śmietanka (z mleka), cukier, żywe kultury bakterii jogurtowych, mleko odtłuszczone w proszku. % - odnosi się do zawartości składnika w całym produkcie.
Chrupiący słony karmel: Mleko odtłuszczone, śmietanka (z mleka), chrupki w polewie o smaku słonego karmelu 8,1% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, mąka ryżowa, mąka pszenna, sól, proszek karmelowy 0,17% (cukier, mleko odtłuszczone w proszku), mleko odtłuszczone w proszku, miazga kakaowa, otręby pszenne, słód jęczmienny, emulgator (lecytyny), naturalny aromat, barwnik (ekstrakt z papryki)), cukier, żywe kultury bakterii jogurtowych, odtłuszczone mleko w proszku. % - odnosi się do zawartości składnika w całym produkcie.
Kaloryczność: Płynny karmel: 100g ma 134 kcal, kubeczek (122g - 95g jogurtu i 27g sosu) ma 163 kcal.
Chrupiący słony karmel: 100g ma 147 kcal, kubeczek (99g - 91g jogurtu i 8g chrupek) ma 145 kcal.
Cena: 2,49 zł
Sklep: Carrefour
Czy kupię ponownie? Tak!
Ocena:
Płynny karmel: 10/10
Chrupiący słony karmel: 9/10

środa, 28 sierpnia 2019

Wizarding World Jelly Belly, Harry Potter Chocolate Frog (czekoladowa żaba)


Z jednej strony jest mi smutno, że w polskich sklepach nie ma słodyczy z Harry'ego Pottera, ale z drugiej strony to w sumie się cieszę. Czemu mi smutno to chyba jasne - bo nie będzie mi dane ich spróbować. A czemu się cieszę? Bo mnie nie kuszą, więc te kilka (naście) (dziesiąt) złotych zostanie w kieszeni. Niestety (albo może stety?) w krakowskiej kawiarni "Dziórawy kocioł", inspirowanej właśnie Harrym Potterem, pojawiły się słodkości z magicznego świata. Wszystkie były, oczywiście, drogie jak pieron. Jednak tak mnie kusiły! Musicie wiedzieć, że wychowałam się na Harrym Potterze i kocham go już od przedszkola (naprawdę!). Postanowiłam więc kupić sobie jedną, tylko jedną i najtańszą rzecz (choć i tak drogą), jaka tam była - czekoladową żabkę.



Na wstępie wspomnę jeszcze, że ta kawiarnia to prawdziwa gratka dla każdego fana Harry'ego Pottera. Możecie tu nawet wypić bezalkoholowe kremowe piwo - słodziutkie, cieplutkie, krówkowe i karmelowe z bitą śmietanką na o wierzchu. Mniam!


Wygląd i zapach
Przechodząc do żaby - okazała się ona niestety zasmucająco mała. Owszem, miała kształt żabki, ale takiej... niewyrośniętej. 


Na brzuszku miała dużo krostek - czyżby żabi trądzik? A nie, to chrupki ryżowe. Żabka pachniała przepysznie mlecznie i kakaowo, jak dobrej jakości mleczna czekolada.


Smak
Żabka topiła się już w palcach. W buzi prędko zmieniała się na gładkie, kremowe i gęste błotko. Czekolada mleczna była naprawdę dobrej jakości, co również odbiło się na pysznym smaku - słodkim, mlecznym, kakaowym i lekko maślanym.


Chrupki ryżowe również były perfekcyjne, mimo że nie lubię tego dodatku w czekoladzie. Okazały się nienagannie świeże i chrupiące, w dodatku wprowadzały do czekoladki cudowną nutkę soli. 


Gdyby na tym się skończyło, to ta żabka nie byłaby warta swojej ceny, mimo że była pyszna. Ale nie! Każdy czarodziej wie, że czekoladowe żaby kupuje się dla kart czarodziejów. Ona też jest bardzo porządnej jakości! Twarda, mocna, z holograficznym, ruchomym obrazkiem. Ja trafiłam na Godryka Gryffindora. Najs!


Podsumowanie
Czekoladowa żaba to naprawdę super pomysł na słodycz dla fanów Harry'ego Pottera. Sama czekoladka jest przepyszna, choć zasmucająco mała. Najlepszym elementem jest oczywiście karta czarodzieja, która mnie nie zawiodła. Jest to jednak zbyt droga rzecz, bym kiedykolwiek kupiła ją ponownie. Ale gdybym ją dostała? Chyba zemdłałabym ze szczęścia!



Nazwa: Harry Potter Czekoladowa Żaba z kartą kolekcjonerską. Mleczna czekolada z chrupiącym ryżem.
Skład: Czekolada mleczna 90% (cukier, masło kakaowe, pełne mleko w proszku, masa kakaowa, emulgator: E 322 (soja), aromaty), ryż preparowany 10% (mąka ryżowa, cukier, sól). Czekolada zawiera minimum 25% masy kakaowej. Masa mleczna minimum 14%.
Kaloryczność: 100g ma 546 kcal, żabka (15g) ma 82 kcal.
Cena: 20 zł (!)
Sklep: Dziórawy Kocioł
Czy kupię ponownie? Nie, ale chętnie przyjęłabym od kogoś w prezencie :D
Ocena: ORDER ŚCIĘTEGO DRZEWKA 

(Chociaż dla mnie jest ona bezcenna!)

Nestle, Kit Kat White

Nie raz wspominałam, że kiedyś nie lubiłam białej czekolady, ale teraz się do niej przekonałam. Z tego powodu nie pamiętam, czy w dzie...