piątek, 31 maja 2019

Eti, Milk Burger


Lubicie burgery? Ja bardzo! Najlepszy burger, jaki jadłam, to był wołowy z jajkiem sadzonym i bekonem... Mniam. Ale dziś nie o takich burgerach, a o ich słodkiej alternatywie. Udało mi się dorwać dwa smaki tychże kanapek od Eti. Z jednej strony wyglądały bardzo smakowicie, z drugiej Eti kojarzy mi się z paskudnymi Pufami >klik<... Mogło być pysznie, mogło być obrzydliwie. Jak wyszło?


Wygląd i zapach
Jasna kanapka składa się z dwóch żółtych biszkoptów i białego kremu pomiędzy nimi. Pachnie bardzo słodko, mlecznie i typowo biszkoptowo. Czuć jajeczność i wanilię, po prostu zapach zwykłych biszkoptów, ale o wiele bardziej słodki i mleczny.


Ciemna kanapka ma brązowe biszkopt i krem tego samego koloru. Wizualnie bardziej podoba mi się wersja jasna, ale zapach jest według mnie lepszy w wersji ciemnej. Pachnieć słodko, ale nie aż tak, jak poprzedniczka. Tutaj cukrowość została okiełznana przez apetyczny aromat kakao, przywodzący na myśl bardziej deserowe Nesquiki, brownie albo gorącą czekoladę do picia. Obłęd!


Smak
Biszkopty były mięciutkie, odpowiednio wilgotne, ale niezbyt tłuste. Okazały się bardzo napowietrzone i miały śmieszną, bąbelkową strukturę. Te bąbelki wyglądały tak samo jak te, które pojawiają się na powierzchnię ciasta przy smażeniu pancakes.
Jasny biszkopt smakował słodko i waniliowo, typowo biszkoptowo, choć dla mnie trochę za słodko. Czy ta wszechobecna słodycz miała symbolizować miód? Nie wiem, może, bo ja innego smaku miodu nie wyczułam. Krem śmietankowy był gęsty i aksamitny, ale dziwny w strukturze... Taki trochę jak guma? Ciągnął się i ugniatał, będąc czymś pomiędzy gęstym kremem, a przeżutą gumą. Był bardzo słodki, ale przyjemnie mleczny i śmietankowy. Nie miał posmaku sztuczności ani margaryny, za co ma duży plus. Gdyby nie ten wszechobecny cukier, ciastko byłoby chyba najlepszą mleczną kanapką, jaką jadłam.


Ciemny burger ma taką samą konsystencję, jak jasny. Jego smak jest jednak zupełnie inny. Przede wszystkim całość jest o wiele mniej słodka. Biszkopt jest mocno kakaowy i przypomina mi w smaku intensywnie czekoladowe brownie. Krem kakaowy jest słodszy niż ciasto, ale nie aż tak, jak śmietankowy. Czuć w nim kakao, które skutecznie obniża cukrowość. Całość naprawdę smakuje jak mocno czekoladowe, odpowiednio słodkie i wilgotne brownie!


Podsumowanie
Burgery Eti okazały się bardzo smaczne. Podobała mi się konsystencja biszkoptu, jednak kremu już niekoniecznie. Jasna wersja była przepyszna, mocno waniliowa i śmietankowa, ale zdecydowanie za słodka. Ciemna smakowała z kolei jak mocno czekoladowe brownie. Obie wersje przypadły mi do gustu tak bardzo, że chętnie wrócę do każdej z ich.

Nazwa: Jasny burger: Milk burger – ciastko (63%) mleczno – miodowe wypełnione kremem śmietankowym (37%).
Ciemny burger: Milk burger – ciastko (66%) mleczno miodowe wypełnione kremem kakaowym (34%).
Skład: Jasny burger: Cukier, mąka pszenna (zawiera gluten), pasteryzowane mleko odtłuszczone 12,9%, jaja, oleje roślinne (kokosowy, palmowy, z orzechów laskowych, słonecznikowy), dekstroza, mleko w proszku odtłuszczone 4,3%, skrobia, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), miód 0,9%, substancja zagęszczająca (alginian sodu), substancje spulchniające (fosforany sodu, węglany sodu), aromat, sól. Spożywać na zimno.
Ciemny burger: Cukier, mąka pszenna (zawiera gluten), pasteryzowane mleko odtłuszczone 13%, jaja, oleje roślinne (kokosowy, palmowy, słonecznikowy), dekstroza, mleko w proszku odtłuszczone 3,9%, kakao 3,2%, skrobia, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), syrop cukru inwertowanego, miód 1%, substancja zagęszczająca (alginian sodu), substancje spulchniające (węglany sodu, fosforany sodu), aromaty, sól. Spożywać na zimno.
Kaloryczność: Jasny burger: 100g ma 333 kcal, burger (35g) ma 117 kcal.
Ciemny burger: 100g ma 330 kcal, burger (35g) ma 116 kcal.
Cena: 1,69 zł
Sklep: Żabka
Czy kupię ponownie? Tak
Ocena: 9/10

czwartek, 30 maja 2019

Ferrero, Duplo Cocos - Duplo Kokosowe


Na blogu spotkaliśmy się już z Duplo klasycznym, białym, z całymi orzechami laskowymi oraz pierniczkowym. Z nich wszystkich najbardziej smakował mi chyba zwykły… Nie ma co, klasykę zwykle trudno przebić! Czy tym razem się to uda? Uwielbiam kokos, więc Duplo o tym smaku zapowiadało się naprawdę obiecująco!



Wygląd i zapach
Duplo kształtem jak zwykle przypomina korę drzewa (idealne dla drwala, hehe). Pachnie słodkim, delikatnym i mlecznym kokosem. Czekolada raczej nie ujawnia się w zapachu, bo jest on głównie kokosowy. Pod warstwą brązowej, mlecznej czekolady znajdziemy pasek białego kremu, a pod nim standardowe, beżowe wafelki jak w klasycznym Duplo.


Smak
Czekolada w Duplo jest niesamowicie miękka, gładka i aksamitna. Rozpuszcza się na gęste, pyszne błotko, smakujące mocno mleczną czekoladą przesyconą kokosem. Pod nią znajduje się dość cienka warstwa tłustego, miękkiego i smarownego kremu. Jest dość gładki, choć gdzieniegdzie da się wyczuć kryształki cukru. Smakuje niczym Raffaello w kremie - białą czekoladą, mlekiem i pysznym kokosem, ale nie ma wiórek. 


Ten sam krem jest między wafelkami, ale jest go o wiele mniej i wydaje się być bardziej gładki i rozpuszczony. Wafelki natomiast są dość grube, bardzo chrupiące i świeże. Całość stanowi cudowne połączenie zarówno tekstur (mięciutki krem i czekolada + mega chrupiące wafelki) jak i smaków (biała czekolada + kokos + delikatna nutka kakao). To Duplo jest przepyszne i w smaku przypomina nieco Raffaello, ale z dodatkiem mlecznej czekolady. Dla miłośników kokosa będzie idealne.


Podsumowanie
Kokosowe Duplo bardzo mi posmakowało i z chęcią kupię go ponownie, ale według mnie nie pobiło klasycznej, orzechowej wersji. Powód jest prosty - ja po prostu wolę orzechy laskowe niż kokosa. Dlatego to Duplo polecam głównie miłośnikom kokosowych słodyczy, choć myślę, że posmakuje każdemu.

Nazwa: Wafel z mleczno – kokosowym nadzieniem (21,5%) pokryty mleczną czekoladą (7,5%).
Skład: Czekolada mleczna 55% (cukier, tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, emulgator: lecytyny (soja), wanilina), biała czekolada z kokosem 15% (cukier, suszony kokos (23,5%), tłuszcz kakaowy, mleko pełne w proszku, emulgator: lecytyny (soja), aromaty), olej palmowy, cukier, mąka pszenna, suszony kokos (4%), mleko odtłuszczone w proszku (2%), serwatka w proszku, skrobia ryżowa, mleczko kokosowe w proszku 0,8% (zawiera mleko), aromat naturalny, emulgator: lecytyny (soja), sól, substancje spulchniające (węglan amonu, wodorowęglan sodu), wanilina. Może zawierać orzechy laskowe i migdały.
Kaloryczność: 100g ma 596 kcal, batonik (18,2g) ma 108 kcal, pudełko (10 batoników – 182g) ma 1080 kcal.
Cena: 8,99 zł
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Tak
Ocena: 9/10

środa, 29 maja 2019

Wedel, Bombowa!


Na każde święta Wedel wypuszcza zazwyczaj dwa rodzaje małych tabliczek czekolady. Na Boże Narodzenie jadłam szyszkę i marshmallow, jednak według mnie tylko ta pierwsza była udana (recenzja tutaj >klik<). Na Wielkanoc niestety znów powróciła wersja z piankami, a zamiast szyszki mogliśmy kupić bombową. Nigdy wcześniej jej nie jadłam, a wydawała się lepsza niż marshmallow, więc skusiłam się tylko na nią.



Wygląd i zapach
Wedla rozpoznałabym z zamkniętymi oczami już po samym zapachu czekolady - jest słodki, mleczny, ale równie wyraźnie kakaowy... Przepyszny! Tabliczka jest podzielona na dziewięć malutkich, uroczych kosteczek. Widać w niej zatopione kolorowe drażetki i żelki.


Smak
Mleczna czekolada to klasyczny, przepyszny Wedel - idealnie gęsty, aksamitny, kremowy, a w smaku cudownie słodki, mleczny i wyraźnie kakaowy. Jak dla mnie to mleczna czekolada idealna. W tabliczce zatopiono naprawdę dużo kryształków strzelającego cukru. Jest twardy i chrupiący, a pod wpływem śliny naprawdę głośno i intensywnie strzela i musuje w buzi! W smaku jest raczej po prostu słodki. Żelki są mięciutkie i soczyste z małą warstewką skrystalizowanego cukru. Jest ich naprawdę sporo i są całkiem słusznej wielkości. Bardziej przypominają galaretkę niż żelki. W smaku czułam raczej słodką, czerwoną pomarańczę, a nie grejpfruta, co jak najbardziej mi odpowiadało. Drażetki miały słodką, chrupiącą cukrową otoczkę i czekoladowe, smaczne nadzienie - nie były niczym zaskakującym, ale smakowały dobrze i można było zawiesić na nich ząb. Tabliczka była naprawdę ciekawa, orzeźwiająca dzięki żelkom, choć jak dla mnie mogłoby ich nie być - przypominały mi w smaku rodzynki w czekoladzie, a nie jestem ich fanką. Cukier strzelający i drażetki były jednak świetnym, trafionym pomysłem, a dzięki efektowi musowania w ustach jedzenie czekoladki było czystą przyjemnością i frajdą.


Podsumowanie
Bombowa naprawdę mi smakowała. Drażetki dodawały przyjemnej chrupkości i wesołych kolorów, cukier zabawnie strzelał w buzi, a mleczna czekolada miała dla mnie smak tabliczki idealnej. Jedyne co bym zmieniła to żelki - mogłoby ich w ogóle nie być. Mimo to czekoladka jest naprawdę przepyszna i nietypowa, dlatego chętnie wrócę do niej w kolejne święta.

Nazwa: Czekolada mleczna z żelkami grejpfrutowymi, drażami kakaowymi i cukrem strzelającym.
Skład: Cukier, mleko pełne w proszku, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, żelki grejpfrutowe 7% (owoce: zagęszczony sok jabłkowy, sok grejpfrutowy 18%, sok cytrynowy, przecier z jabłek, cukier, substancja żelująca: pektyny; syrop glukozowy, przeciwutleniacz: kwas askorbinowy; naturalny aromat cytrynowy, zagęszczony sok z czarnej marchwi), draże kakaowe 5% (cukier, tłuszcz kakaowy, serwatka w proszku, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 5,4%, mleko pełne w proszku, lecytyna słonecznikowa, substancje glazurujące: guma arabska, wosk carnauba, wosk pszczeli, szelak; barwniki: ryboflawiny, karoteny, antocyjany; dwutlenek tytanu, tlenki i wodorotlenki żelaza), cukier strzelający 3% (cukier, syrop glukozowy, laktoza, dwutlenek węgla), serwatka w proszku, tłuszcz mleczny, emulgatory (lecytyna sojowa i E476), aromat.
Kaloryczność: 100g ma 506 kcal, tabliczka (38g) ma 192 kcal.
Cena: 1,49 zł
Sklep: Lewiatan
Czy kupię ponownie? Tak
Ocena: ORDER ŚCIĘTEGO DRZEWKA

wtorek, 28 maja 2019

I.D.C. Polonia, Góralki krem cytrynowy


Ostatnio coraz częściej jem wafelki. Kiedyś za nimi nie przepadałam, ale teraz naprawdę mi zasmakowały! Co innego owocowe kremy w słodyczach - tych nigdy nie byłam fanką i wciąż mogłyby dla mnie nie istnieć (co nie znaczy, że ich nie lubię - po prostu wolę inne). Limitowana edycja Góralków z kremem cytrynowym wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Wafelek - super, nowy smak - jeszcze lepiej, Góralki - fajnie, lubię te wafle (wszystkie smaki zrecenzowałam zresztą tutaj: >klik<) ale z drugiej strony... Krem owocowy? I na dodatek cytrynowy? A co jeśli będzie smakował jak płyn do naczyń? Przed oczami stanęła mi okropna Princessa White Lemon >klik<, a na domiar złego w składzie Góralka znalazłam nawet alkohol. A ja nie znoszę alkoholu z słodyczach. Wafelka otwierałam więc zarówno z ciekawością, jak i z niepokojem.



Wygląd i zapach
Zapach wafelka był raczej przyjemny i nie wróżył niczego strasznego. Bielutkiego kremu jest między opłatkami naprawdę sporo, czego jednak nie można powodzie o skąpej ilości polewy kakaowej. Po zbliżeniu nosa czuć lekką, nieprzesadną słodycz z kwaskowatą nutą sztucznych cytryn, ale nie takich jak w płynie do naczyń, a bardziej jak w olejku cytrynowym do ciasta. Aromat Góralka przywodzi mi na myśl babeczki cytrynowe albo sorbet.


Smak
Wafelki w tym Góralku zdawały mi się mniej wypieczone, za to bardziej kruche i delikatne niż w innych wariantach. Smakowały w porządku, bo mącznie i lekko słono, jak zwykłe wafelki, ale ta kruchość mi nie odpowiadała, bo potem całe biurko miałam w okruszkach. Polewa to standard jak na Góralki - słodka, ale nie nazbyt, kakaowa i lekko margarynowa. Nie najlepszej jakości, ale w sumie smaczna. Niestety jest jej za mało, by powiedzieć o niej coś więcej. Krem jest standardowo gęsty, tłusty i ziarnisty. Smakował mało słodko, choć czuć było w nim cukier. Poza nim jednak do głosu dochodziła dość wyraźna kwaśność w akompaniamencie smaku cytryn. Smak ten odpowiadał zapachowi - sztuczny, ale nie w ten obleśny, mydlany sposób, a po prostu jak aromat do ciasta. Ogólnie wafelek przypomina mi po prostu babkę cytrynową, ale mniej słodką i z wyraźną nutą kwasku. W sumie był lepszy niż się spodziewałam, ale to nie moja bajka. Powinien posmakować fanom cytrynowych słodyczy, do których niestety się nie zaliczam.


Podsumowanie
Góralek na szczęście okazał się całkiem znośny i na pewno dużo lepszy niż Princessa. Podobało mi się to, że smakował trochę jak babka cytrynowa i nie przypominał cytrynowego płynu do naczyń ani mydła. Moje jedyne zarzuty do nadmierna kruchość wafelków i kwaśność oraz ciut za niska słodycz, ale to tylko kwestia mojego gustu. Jeżeli ktoś lubi mało słodkie i cytrynowe słodycze, to na pewno będzie bardziej zadowolony ode mnie. Ja tymczasem pozostanę przy klasycznych smakach, zwłaszcza nugatowym, czekoladowym i orzechowym.

Nazwa: Wafelek z kremowym nadzieniem (72%) cytrynowym w obwodowej polewie kakaowej.
Skład: Tłuszcze roślinne (palmowy, kokosowy), mąka pszenna, cukier, polewa kakaowa 7,5% (cukier, tłuszcze roślinne: palmowy, Shea, kakao o obniżonej zawartości tłuszczu 17%, serwatka (z mleka) w proszku, emulgatory: fosfatydy amonu, polirycynooleinian poliglicerolu, atomaty), serwatka (z mleka) w proszku, mleko odtłuszczone w proszku, mąka sojowa, skrobia kukurydziana, olej roślinny (słonecznikowy), proszek cytrynowy 0,5%, emulgatory (lecytyny), aromaty, kwas (kwas cytrynowy), alkohol, syrop glukozowy, mleko pełne w proszku, substancje spulchniające (węglany sodu), żółtko jaja w proszku, Może zawierać orzeszki arachidowe i inne orzechy.
Kaloryczność: 100g ma 556 kcal, wafelek (50g) ma 278 kcal.
Cena: Około złotówki
Sklep: Carrefour
Czy kupię ponownie? Nie
Ocena: 5/10

Nestle, Kit Kat White

Nie raz wspominałam, że kiedyś nie lubiłam białej czekolady, ale teraz się do niej przekonałam. Z tego powodu nie pamiętam, czy w dzie...