czwartek, 28 lutego 2019

Danone, Danio biszkoptowy smak


Biedronka czasami wprowadza dwa smaki Danio, którego nie znajdziecie nigdzie indziej - krówkowy i biszkoptowy. O pierwszym już pisałam, dzisiaj zapraszam na recenzję drugiego.

Wygląd i zapach
Danio ma jasny, białawy kolor i jest usiane małymi, beżowymi kropeczkami. Może to zmielone biszkopty? Pachnie kwaskowato - twarogowo, a jednocześnie przyjemnie słodko i ciasteczkowo, jak słodkie i miękkie biszkopciki. Aromat jest typowy dla biszkoptowych serków, jak na przykład Bakuś.

Smak
Danio okazało się niesamowicie gęste. Było zwarte i nie spływało z łyżeczki. Jest gładkie i jednolite, kawałeczki biszkoptów nie są odczuwalne ma języku. Smakuje dość kwaskowato, czego niestety nie lubię w serkach, ale na szczęście dzięki słodyczy nie przeszkadza mi to aż tak bardzo. Danio jest bowiem przyjemnie słodkie i typowo biszkoptowe. To taki ciasteczkowy, mącznawy posmak z nutą wanilii i oczywiście cukru. Pewnie nie wszyscy lubią biszkoptowe serki, ale ja je kocham i dlatego to Danio naprawdę mi posmakowało. No i jeszcze ta konsystencja... Mogliby wprowadzić ten smak do stałej oferty!

Podsumowanie
Danio biszkoptowe jest naprawdę bardzo smaczne. Może i jest dla mnie ciut za kwaśne, ale przymykam na to oko przez idealną konsystencji i pyszny, biszkoptowy smak. Co prawda waniliowe i tak jest najlepsze, ale do tego smaku też mogłabym regularnie wracać, gdyby tylko było w stałej ofercie. Szkoda, że dostępne są tylko w Biedronce i jedynie przez określony czas.

Uwielbiam te zagadki :D

Nazwa: Serek homogenizowany o smaku biszkoptowym.
Skład: Twaróg odtłuszczony (z mleka), śmietanka (z mleka), woda, cukier, skrobie modyfikowane, biszkopt (0,50%) [mąka pszenna, cukier, jaja, miód, substancja spulchniająca (węglany amonu)], żelatyna, substancja zagęszczająca (guma guar), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), aromat, syrop cukru skarmelizowanego, barwnik (karoteny).
Kaloryczność: 100g ma 106 kcal, serek (135g) ma 143 kcal.
Cena: 1 – 2 zł
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Chętnie
Ocena: 8/10

środa, 27 lutego 2019

Kellogg’s Coco Pops i Choco Krispies


Na koniec mojej przygody z amerykańskimi płatkami Kellogg's z Biedronki zostawiłam kolejne dmuchane chrupki, tym razem jednak z dodatkiem kakao i sympatyczną małpką na opakowaniu. Dlaczego postawiłam na taką kolejność? Nie jestem fanką ekspandowanych zbóż, więc wolałam puścić przodem potencjalnie lepsze warianty, jak Frosties czy Coco Pops Chochos. Rice Krispies i Smacks kusiły mnie w sumie jeszcze mniej niż dzisiejsze płatki, bo jednak kakao zawsze u mnie wygra z innymi smakami, jednak tamtych chrupek miałam tylko po jednym opakowaniu, więc łatwiej było mi się z nimi uporać. Tutaj musiałam przebrnąć przez aż cztery 30 - gramowe opakowania dmuchanego ryżu. Takie porcje są dla mnie jednak ciut za małe, więc podzieliłam sobie wszystkie płatki na trzy porcje po 40g i zaczęłam testowanie (taka matematyka :p). Co ciekawe, dzisiejsze płatki otrzymałam pod postacią dwóch, różniących się nieco wyglądem i nazwą kartoników - na jednym nazywały się Coco Pops, a na drugim Choco Krispies. Ich zawartość była jednak taka sama.




Wygląd i zapach

Płatki wyglądają jak zwykły ryż preparowany, ale pokryty warstwą kakao. Są niewielkie, pękate i nieco wydłużone, mają ciemnobrązowy kolor, lecz gdzieniegdzie prześwituje biała barwa ryżu. Pachną nieco mącznie, ryżowo i gorzkokakaowo. Trochę tak, jakbyście wsadzili nos do worka ze zwykłym, niesłodzonym, gorzkim jak piekło kakao. To wytrawny, lecz przyjemny aromat kakaowy w czystej postaci.



Smak

Degustację podzieliłam jak zwykle na kilka części: na sucho, w serku wiejskim, w naturalnym serku homogenizowanym oraz w mleku.
Na sucho płatki są twarde, ale leciutkie i łatwo dają się przegryźć, mocno przy tym chrupiąc. Są suche i mocno napowietrzone, przez co porcja ma naprawdę dużą objętość. Smakują nieco jak chrupki kukurydziane z dodatkiem słodkiego kakao, ale upodabniające się bardziej do czekolady deserowej niż mlecznej. Aromat kakao zdecydowanie przeważa nad cukrem, mimo to jest przyjemnie słodko i czekoladowo.
Pierwsze śniadanie odbyło się w obecności serka wiejskiego. Byłam w szoku, kiedy wymieszałam płatki z serkiem, bo... Zaatakowały mnie! No dobra, może nie mnie, ale moje bębenki! Jak to możliwe? Zaczęły strzelać! Wydawały bardzo głośne, strzelające odgłosy, trochę jak bąbelkująca cola albo takie strzelające proszki, które musują na języku. Było to jednak o wiele głośniejsze, odgłosy musowania dało się słyszeć z drugiego końca pokoju. Co ciekawe, trwały przez cały czas mojego śniadania, aż do ostatniego ziarenka. Niesłychane. W serku płatki nieco zmiękły, choć nadal lekko chrupały. Ich kakaowość się uwydatniła, a słodycz wzrosła. Czułam się tak, jakby jadła słodzone kakao dla dzieci typu Puchatek prosto z torebki, łyżeczką. Kakaowy smak był już słodki, mlecznoczekoladowy, lekki i przyjemny. Czuć było też mączny posmak ryżu, co upodobniło płatki do kakaowych chrupek kukurydzianych. Natrafiając na ich większe skupisko, kakaowość była jeszcze bardziej intensywna, co w połączeniu z serkiem wiejskim przywodziło na myśl mocno czekoladowe, pyszne lody.


Drugiego dnia byłam już z góry przygotowana na atak, dlatego ubrałam kamizelkę kuloodporną, dłoń zacisnęłam na karabinie maszynowym kartonie mleka i jednym, szybkim ruchem zalałam niepozorne płatki białym płynem. Tak jak się spodziewałam, atak był teraz głośniejszy i intensywniejszy, bo ziarenka szybciej nasiąkały mlekiem niż serkiem, który jest przecież mniej wodnisty. Niestety nie była to dobra taktyka, bo płatkom szybko skończyła się amunicja (czytaj: wchłonęły mleko) i po chwili przestały już strzelać. Szkoda, bo wczoraj efekt trwał bardzo długo. Teraz ziarenka prędko stały się miękkie i mokre, poza chrupkością i twardością utraciły też nieco swój ciemnobrązowy kolor. Stały się zaledwie lekko kakałkowe i blade, natomiast mleko zmieniło barwę na mlecznoczekoladowy brąz. Zapachniało świeżym, pysznym kakao z dużą ilością cukru. Mimo że płatki zostały wypłukane z kakaowego proszku, smakowały bardzo intensywnie czekoladowo i niezwykle słodko. Naprawdę, przez chwilę myślałam, że może ktoś wsypał cukru do kartonu z mlekiem. Skąd tu tyle słodyczy? Ziarenka były miękkie i wręcz rozpływały się w ustach, atakując kubki smakowe aromatem ryżowości i mączności, a także smakiem pysznego kakao przygotowanego z dużej ilości ciemnego proszku, mleka i oczywiście cukru. Nie był to smak napoju dla dzieci typu Puchatek, bo tutaj kakao miało intensywny, wytrawny i mocny wydźwięk, jednak w połączeniu z taką ilością cukru stawało się przyjemnie słodkie i łagodne, więc każde dziecko byłoby zachwycone (o ile wcześniej nie dostałoby kociokwiku od takiej ilości cukru). Mleko miało tak samo intensywny smak słodkiego kakao jak płatki, tyle że bez ryżowej nuty. Ja lubię słodkie rzeczy, ale tu to była trochę przesada. Mimo to bardzo mi smakowało ze względu na wysoką czekoladowość, jednak płatki lepiej sprawdziły się wczoraj, bo w serku dłużej strzelały, pozostały delikatnie chrupiące i były mniej słodkie, a wciąż bardzo kakaowe i pyszne.



Ostatni dzień, a więc w towarzystwie naturalnego serka homogenizowanego, był wyjątkowo spokojny. Po wymieszaniu agresorów z białym serkiem rozległo się tradycyjne strzelanie, jednak ostrzał był jakby bardziej cichy i nieśmiały, zdecydowanie krótszy niż w serku wiejskim, lecz nieco dłuższy niż w mleku. Płatki straciły nieco na twardości, były miękkie i papkowate, ale zachowały chrupkość i ciemnobrązowy kolor. Mimo to serek zabarwił się na jasny brąz. Całość znów zyskała na słodyczy, jednak nie było to aż tak zabójcze jak w przypadku mleka, bo lekka kwaskowatość serka skutecznie tłumiła cukier. Dało się wyczuć zbożowo - ryżowy posmak ziaren, lecz głównym aromatem było słodkie kakao przełamane nabiałowym kwaskiem. Chwilami kwaśność trochę mnie irytowała, jednak zaraz potem do głosu dochodziło mocne uderzenie kakao i cukru, więc znowu prędko wróciłam do błogiej, słodkiej przyjemności.


Podsumowanie

Dzisiejsze płatki to najdziwniejszy śniadaniowy twór, z jakim się ostatnio spotkałam. Jeszcze żadne jedzenie nie próbowało mnie postrzelić! Strasznie spodobał mi się ten efekt, tym bardziej, że do jego uzyskania nie była potrzebna cała tablica Mendelejewa. Skład jest zaskakująco krótki, na sucho płatki są co prawda zwykłym, słodkim i kakaowym ryżem ekspandowanym, jednak cała zabawa zaczyna się po zalaniu ich wybraną bazą. Najlepiej według mnie sprawdza się serek wiejski, bo nadaje fajnej, słonej nuty i strzelanie utrzymuje się bardzo długo. Na drugim miejscu jest serek homogenizowany, gdyż płatki zachowują przyjemną chrupkość, ale ten serek nadaje nieco nabiałowej kwaśności, która nie każdemu może przypaść do gustu. Najgorzej spisało się mleko, choć nie było źle. Było po prostu zbyt cukrowo i słodko, nawet jak dla mnie. Każdy wariant był jednak przepyszny, słodziutki i prawdziwie kakaowy, przywodzący na myśl lody czekoladowe lub mleczną tabliczkę o wysokiej zawartości kakao (i cukru). Gdybym mogła, kupiłbym je jeszcze raz i jadła tylko z serkiem wiejskim. Ten strzelający efekt naprawdę jest cudowny. Niestety, wadą powyższych płatków jest dostępność i cena... Dorwiecie je tylko w jakichś zagranicznych sklepach (albo w Biedronce, ale były tylko przez krótki okres czasu) i to za niemałe pieniądze. Mam nadzieję, że na nasz rynek trafią kiedyś podobne!


Nazwa: Płatki śniadaniowe ryżowo czekoladowe.
Skład: Ryż, cukier, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (3%), maltodekstryna, miazga kakaowa (1,5%), sól, słód jęczmienny, aromat, naturalny aromat.
Kaloryczność: 100g ma 387 kcal, kartonik (30g) ma 116 kcal.
Cena: 8,99 zł za osiem paczek
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Gdybym mogła, kupiłabym cały zapas! Niestety nie ma ich na stałe w Polsce ;(
Ocena: 10/10

wtorek, 26 lutego 2019

Kellogg’s, Smacks


Od napowietrzonych, preparowanych ziaren o wiele bardziej wolę zwarte, treściwe chrupki i przekąski. Nie kupuję ekspandowanej kaszy, ryżu czy pszenicy. Ta ostatnia występuje w Polsce również jaki płatki śniadaniowe Kangus od Nestle, ale ja za nimi nigdy nie szalałam. Owszem, są całkiem smaczne, ale takim napompowanym ziarnem jakoś nie umiem się najeść. Nie byłam więc zachwycona, gdy znalazłam podobne płatki w ośmiopaku Kellogg's z Biedronki, ale urocza żabka na opakowaniu i amerykańsko wyglądający kartonik rozbudziły we mnie ciekawość.


Wygląd i zapach
 Ziarna pszenicy są duże i lekkie, mimo niskiej wagi wypełniły moją miseczkę niemal po brzegi. Mają beżowy kolor i są nakrapiane ciemniejszymi plamkami. Pachną lekko miodowo, bardziej pszennie, ale jest to bardzo delikatny aromat. 


Smak
Płatki są miękkie, ale jednocześnie bardzo chrupiące. Z łatwością ulegają zębom, nie trzeba wkładać dużo siły, by je rozgryźć. Z zewnątrz są chrupkie i twardawe, natomiast w środku okazują się bardziej miękkie i mniej świeże, bo jakby lekko zwilgotniałe. Pokryte są klejącym syropem, który trochę lepi się do palców i chyba miał naśladować miód. Smakują pszennie i zbożowo, mają charakterystyczną dla ekspandowanej pszenicy goryczkę, która kojarzy mi się z aromatem kawy. Gorzkość ta jest jednak zagłuszana dzięki słodkiemu syropkowi, który pokrywa ziarna. Jest słodki, ma delikatny aromat miodu, lecz jest to raczej smak sztuczny i chemiczny, przypomina wytwór o smaku miodu niż sam miód. Bardziej kojarzy się z przypalonym cukrem, który jeszcze nie jest karmelem, ale smakuje inaczej niż czysty cukier. Smaki fajnie się uzupełniają, nie jest za słodko, a kawowa goryczka dobrze współgra ze słodkim, syropkowym posmakiem, ale jeśli mam to wszystko podsumować w jednym zdaniu... to te płatki smakują jak Kangusy. Nie różnią się absolutnie niczym.

Podsumowanie
Znowu się rozczarowałam, myślałam, że amerykańskie płatki są niesamowite i niepodobne do naszych, a tu się okazuje, że znamy te smaki już od dawna. Chyba trochę przepłaciłam za te kartoniki. Nie mogę powiedzieć, że płatki mi nie smakowały, bo były naprawdę dobre. Nie jest to co prawda konsystencja płatków, którą poszukuję, ale lubię ich kawowy aromat przełamany miodową syropkowością, która dobrze się komponuje z pszenną goryczką. Po amerykańskich płatkach spodziewałam się jednak czegoś nowego i nieznanego, a dostałam zwykłe Kangusy, tylko że zamiast kangura na opakowaniu znalazłam żabę. Polecam Wam kupić tańsze, Polskie płatki, bo niczym się nie różnią od tych zza oceanu.

Nazwa: Pszenne płatki do mleka z witaminami.
Skład: Pszenica, cukier, syrop glukozowy, miód (1%).
Kaloryczność: 100g ma 382 kcal, kartonik (25g) ma 96 kcal.
Cena: 8,99 zł za ośmiopak
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Zostanę przy Kangusach!
Ocena: 5/10

poniedziałek, 25 lutego 2019

Kellogg’s, Rice Krispies


Lubicie ryż preparowany? Ja czasem skubnę, jeśli ktoś mnie poczęstuje, ale nie jestem jego wierną fanką i sama go nie kupuje. Jest dla mnie trochę zbyt nudny, bezsmakowy. Jednak ryż zapakowany w kolorowe, kartonowe opakowanie rodem z amerykańskich filmów i sprzedawany jako płatki śniadaniowe? Musiałam go mieć! Całe szczęście, że taki kartonik z Rice Krispies znalazł się w Biedronkowym ośmiopaku.
Wygląd i zapach
 Ryż okazał się niezwykle lekki. W pudełeczku miało być niby tylko 20g, a zapełniły moją miseczkę po brzegi (zwykle na śniadania jem co najmniej dwa razy więcej płatków). Są drobne, ale napowietrzone, co nadaje im bardzo dużą objętość. Mają kolor brudnej bieli, są chropowate i niejednolite. Nie mają żadnego zapachu.

Smak
Płatki są niesamowicie chrupiące, ale przy tym nie porażają twardością. Z łatwością ustępują pod naporem zębów, wydając głośne, ale bardzo przyjemne chrupnięcie. Czuć w nich proszkowatość i mąkę, są chropowate i nieregularne, da się wyczuć ich niejednolitą strukturę w ustach. Jest to jednak przyjemne doznanie, kojarzy się z chrupkami kukurydzianymi w wersji mini. Płatki te smakują... niczym. Naprawdę, nie mają smaku własnego, podobnie jak zapachu. Nie są ani słodkie, ani słone. Jedyne, co można wyczuć, to posmak mąki, trochę jak w opłatku. Poza tym miałam wrażenie, że chrupię powietrze w formie stałej. Zawiodłam się, nie tego się spodziewałam.
Podsumowanie
 Niby nie powinnam oczekiwać od ryżu preparowanego zbyt wiele, wszakże on dokładnie tak smakuje - neutralnie i nieco bezpłciowo, ale jednak tutaj spodziewałam się może czegoś innego, może słodkiego albo miodowego? Skusiło mnie ładne opakowanie i wyobraźnia, myślałam że amerykańskie płatki będą miały w sobie coś niezwykłego. Dostałam jednak zwykły ryż preparowany, który znamy już od lat i możemy dostać w ogromnych opakowaniach za znacznie niższą cenę. Nie warto kupować tych płatków, bo niczym się nie różnią od znanych nam ryżowych kąsków.


Nazwa: Chrupiące płatki ryżowe.
Skład: Ryż, cukier, sól, słód jęczmienny.
Kaloryczność: 100g ma 383 kcal, kartonik (20g) ma 77 kcal.
Cena: 8,99 zł za ośmiopak
Sklep: Biedronka
Czy kupię ponownie? Nigdy więcej!
Ocena: 3/10

Nestle, Kit Kat White

Nie raz wspominałam, że kiedyś nie lubiłam białej czekolady, ale teraz się do niej przekonałam. Z tego powodu nie pamiętam, czy w dzie...