Spis treści

środa, 9 stycznia 2019

Nestle, Princessa White Lemon


Z jednej strony Princessa to moje ulubione wafelki, ale z drugiej nie przekonują mnie owocowe słodycze. I co teraz, skoro wyszła limitowana księżniczka z cytryną i białą czekoladą? Odpuścić? Zapomnieć? Zignorować? Nie... Trzeba spróbować i wrzucić na bloga! Każdej Princessie muszę dać przynajmniej jedną szansę!



Wygląd i zapach
Wafelek wygląda dość nietypowo. Jest niewielki i dość lekki, od spodu i po bokach oblany białą czekoladą, natomiast na górze pokryty jest ciemną polewą. Do ciemnej czekolady przyklejone zostały pszenne chrupki i cząstki cytryn oblane białą polewą. Wygląda to naprawdę obiecująco, dwa rodzaje czekolady fajnie ze sobą kontrastują, a chrupki urozmaicają powierzchnię. Zapach jest głównie cytrynowy, ale w sztuczny sposób, jak aromat do ciasta. Pachnie słodko, owocowo, a także mlekiem w proszku z białej czekolady.

Smak
Wafelki są nieco inne niż w klasycznych Princessach. Tu są nieco stęchłe i wilgotne, zupełnie jakby były stare. Są nieco cieńsze, ale nie chrupią tak przyjemnie, jak w klasycznych wariantach. W smaku jednak się nie różnią, bo mają typowy aromat mączności, bez nuty soli ani cukru, są może nieco mniej wypieczone, lecz nadal akceptowalnie. Wafle zostały przełożone jasnożółtym kremem. Jest gęsty i tłusty, nieco proszkowaty, bardzo zwarty i zbity. W pierwszym odczuciu jest naprawdę kwaśny, za kwaskiem do głosu dochodzi sztuczny aromat cytryn, a dopiero potem cukier. Sam w sobie mógłby wykrzywić mordkę z nadmiernej kwaśności. Biała polewa to klasyczna, tłusta czekolada Nestle. Jest słodka, śmietankowa i mleczna, rozpuszcza się aksamitnie i pozostawia na ustach tłusty osad. Jest bardzo smaczna. Ciemnej czekolady nie ma dużo, ale wprowadza przyjemny, mocno kakaowy i delikatnie gorzki aromat. Czuć, że to deserowa czekolada dobrej jakości. Brak w niej jakichkolwiek posmaków plastiku czy wyrobów czekoladopodobnych. Nie obraziłabym się, gdyby było jej więcej. Pszenne chrupki smakują identycznie jak wafelek, różnią się tylko kształtem. Są bardzo delikatne i błyskawicznie rozpuszczają się w ustach. Cytrynowych cząstek jest o wiele mniej niż chrupek. Są miękkie i galaretowate, trochę twarde i klejące. Smakują kwaśno i sztucznie cytrynowo, podobnie jak krem, jednak są od niego słodsze. Jednocześnie posiadają jednak dziwny, goryczkowy posmak, jak ta biała skórka w cytrusach, która jest gorzka i nieprzyjemna. W sumie dobrze, że tych cytrynowych kawałków jest tak mało, bo nie są zbyt dobre. Całość była kwaśno - słodka, jednak mimo wszystko słodycz białej czekolady dominowała i kwasek pojawiał się tylko chwilami, stłumiony cukrowością i śmietankowością. Niestety, cytrynowy smak był bardzo sztuczny i aromatyzowany, przez co smak wafelka przypominał mydło albo plastelinę. Pod koniec jedzenia zaczęło mi się aż robić niedobrze.
Podsumowanie
 Cytrynowa Princessa to bardzo nieudana limitka. Wafelki są zatęchłe i miękkie, krem sztuczny i kwaśny do bólu, a całość smakuje jak plastik albo kosmetyki. Jedyne smaczne elementy to czekolada - biała i ciemna - one akurat są pyszne i trzymają klasę. To jednak za mało, by uznać tę Princessę za smaczną. Powiem więcej - w całokształcie ta Księżniczka jest niestety obrzydliwa.

Nazwa: Wafel z kremem cytrynowym, czekoladą deserową (12,1%), płatkami pszennymi (5,5%) i posypką cytrynową (1,8%) w białej czekoladzie (32,1%).
Skład: Biała czekolada (cukier, tłuszcz kakaowy, pełne mleko w proszku, oleje roślinne (palmowy, shea), serwatka w proszku (z mleka), emulgator (lecytyny), ekstrakt wanilii), mąka pszenna, olej palmowy, czekolada deserowa (cukier, miazga kakaowa, tłuszcz kakaowy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu, oleje roślinne (palmowy, shea), tłuszcz mleczny, emulgatory (lecytyny, E 476), ekstrakt wanilii), cukier, serwatka w proszku (z mleka), odtłuszczone mleko w proszku, zagęszczone puree z gruszki, syrop glukozowo – fruktozowy, substancja utrzymująca wilgoć (glicerol), regulator kwasowości (kwas cytrynowy), syrop glukozowy, skrobia pszenna, substancje spulchniające (węglany sodu, węglany amonu), zagęszczone sok z cytryny (0,1%), błonnik pszenny, emulgatory (lecytyny, E 476), olej słonecznikowy, sól, aromaty, cukier karmelizowany, koncentrat krokosza, skrobia ryżowa, substancja żelująca (pektyny), maltodekstryna.
Kaloryczność: 100g ma 548 kcal, 1 wafel (33g) ma 181 kcal.
Cena: Trochę ponad złotówkę
Sklep: Lewiatan
Czy kupię ponownie? Nigdy! Mam nadzieję, że szybko zniknie…
Ocena: 2/10

20 komentarzy:

  1. A ja kupowałam ją kilka razy. Mimo, że nie lubię sztuczności, to ta Princessa mi jakoś dziwnie podchodzi i smakuje 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fuj fuj, dla mnie to cytrynowe mydło :D najlepsza jak dla mnie jest mleczna ^^ a Ty która lubisz najbardziej? :)

      Usuń
  2. Nigdy nie lubiłam Princessy - dla mnie ten wafelek był zbyt miękki a nie twardy i treściwy. Moja siostra bardzo lubiła kokosową w białej czekoladzie. jednak musze przyznać, że kiedy kiedyś pojawiła się truskawkowo-jogurtowa to pamiętam, że była smaczna i smaczna była też kokosowa dark - smakowała mi mimo iż Princessy nie lubiłam i nadal nie lubię ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, jogurtowo truskawkowej nie znam ! Kokosowej nie lubie, za to mleczna to moja ulubiona :)

      Usuń
    2. A pamietasz kokosową dark? W ciemnej czekoladzie? :)
      Jak byłam dzieckiem to Mama czasem kupowała Grześki :D

      Usuń
    3. Kokosowej darmowe tez nie kojarze :( z dziecinstwa pamietam tylko mleczna, orzechową i kokosowa w białej :D

      Usuń
    4. A to i teraz takie są :) Niesttey nie znalazłam opakowania tej kokosowej ;/

      Usuń
    5. Może jeszcze kiedyś wprowadza ciemną kokosowa, bo brzmi naprawdę pysznie <3

      Usuń
  3. Moimi ulubionymi wafelkami są wafle Loacker :) Princessę kokosową za to uwielbia mój tata. Tą jadłam, bardzo mi smakowała i żadnej tłustości ani sztuczności w niej nie wyczułam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loacker nie jadlam, ktory smak polecasz? A inne Princessy lubisz? :)

      Usuń
    2. Z Princessy lubię jeszcze wiśniową ;) A Loacker jest każdy pyszny! Tak samo jak ich czekolady.

      Usuń
    3. Princessa wisniowa to tez jakas limitka, prawda? Nie mialam okazji spróbować :(

      Usuń
    4. Tak :) Ale ja nadal ją widuję ;)

      Usuń
    5. O, to ciekawe, ja jej na oczy nie widziałam :D xD

      Usuń
    6. To wszystko jasne... W Krakowie nie ma tego sklepu :D :c

      Usuń
    7. Wiesz, ja w Netto widziałam go 3 miesiące temu więc może też go u mnie nie ma :P

      Usuń
    8. Wczoraj kupilabym ja w Delikatesy Kocyk! Będzie recenzja oczywiście, u Ciebie też czytalam :*

      Usuń
  4. Mam zupełnie odwrotnie: nie lubię Princessy, ale przepadam za słodyczami z kremami owocowymi (zresztą Ty też musisz lubić wybrane rodzaje, skoro napisałaś, że Twój ulubiony Wedel to Panna Cotta z malinami). Owocowe edycje limitowane uważam za znacząco lepsze od klasyków. Mało tego: JEDYNE SMACZNE. Nie ma w nich stetryczałych wafli (może trafiłaś na kiepską sztukę), ale kruche i delikatne. Za to klasyczne Princessy walą stetryczałością na kilometr.

    OdpowiedzUsuń
  5. Może to ze względu że moja Princessa kończyła żywot w lutym i byla zbyt stara :)

    OdpowiedzUsuń