sobota, 29 grudnia 2018

Mars, baton Mars


Pierwsza recenzja musi być wyjątkowa! Panie i panowie, dziś przedstawię Wam produkt, który według mnie jest synonimem słowa ideał. Zawsze opisuję go słowami: cudowny, przepyszny, słodki, ulubiony, najlepszy, doskonały... Pasuje do niego każdy pozytywny epitet. Nie było nawet mowy o tym, żeby ten baton nie pojawił się na moim blogu. O kim mowa? O Marsie, oczywiście - moim słodyczu numer jeden.

Wygląd i zapach
Mars chyba od zawsze miał to samo ciemne opakowanie z dużym, czerwonym napisem. Bardzo minimalistyczne, bez zbędnych dodatków. Skrywa w sobie potężny kawał batona w jasnobrązowej czekoladzie ze zgrabnymi fałdkami na wierzchu. Pachnie cudowną, mleczną czekoladą z dużym udziałem mleka w proszku, ale jednocześnie z przyjemną nutką kakao. W tle przebija się gdzieś palony zapach cukru, który powoduje, że już na tym etapie leci mi ślinka.

Smak
Czekolada oblewająca batona jest bardzo gruba. Mleczna, słodka, ale da się w niej wyczuć kakao. Jak dla mnie smakuje niczym kakao do picia typu Puchatek z mlekiem i dodatkową porcją cukru w formie stałej. Jest miękka, tłusta i aksamitna, w ustach rozpływa się na gładkie błotko. Ma idealną konsystencję i cudowne proporcje mleka w proszku do kakao - jak dla mnie perfekcyjne. Pod polewą skrywa się złocisty karmel. Jest bardzo klejący i ciągnie się bardziej niż ser na pizzy, ciężko odkleić go od reszty batona. Mocno zalepia usta, przez chwilę uniemożliwiając nawet ich otwarcie. Ma smak karmelu idealnego - słodki, palony, lekko maślany, bez ani cienia plastiku czy sztuczności. Pod nim spoczywa warstwa miękkiego, piankowego nugatu. Jest jasnobrązowy, ma konsystencję mokrego, mięciutkiego ptasiego mleczka. Jest nieco bardziej wilgotny i delikatny niż typowe pianki marshmallow. Smakuje głównie słodko, zaraz potem mlecznie i delikatnie kakaowo. Jest niczym nugatowa wersja gorącej czekolady do picia, ale ze zwiększonym udziałem mleka i cukru. Mimo to kakao wciąż jest w nim wyczuwalne. W całości baton jest niewyobrażalnie słodki, miękki, klejący i ciągnący. Jego smak nie zmienił się ani trochę, wciąż smakuje jak za mojego dzieciństwa. Uwielbiam go!

Podsumowanie
Nie dziwię się, że Mars zawsze był moim ulubionym batonem. Jest esencją doskonałego karmelu i idealnej mlecznej czekolady. Wszystko tu jest perfekcyjne - konsystencja każdej warstwy, ich smak i zapach. Nie znajdę w nim żadnych wad. Jest słodki, nawet bardzo, ale czy to wada? Przecież słodycze muszą być słodkie. Dziesięć siekierek to dla niego za mało... On wychodzi wysoko, oj wysoko poza skalę doskonałości!


Nazwa: Nugatowe nadzienie (32%) oblane karmelem (27%) i mleczną czekoladą.
Skład: Cukier, syrop glukozowy, odtłuszczone mleko w proszku, tłuszcz kakaowy, miazga kakaowa, olej słonecznikowy, tłuszcz mleczny, laktoza, serwatka w proszku (z mleka), kakao o obniżonej zawartości tłuszczu, jęczmienny ekstrakt słodowy, sól, emulgator (lecytyna sojowa), białko jaja w proszku, tłuszcz palmowy, białko mleka, naturalny ekstrakt z wanilii.
Może zawierać: orzeszek ziemny, orzech laskowy.

Kaloryczność: 100g ma 445 kcal, 1 baton (51g) ma 227 kcal.
Cena: 1 – 2 zł (dla mnie i tak bezcenny)
Sklep: W zasadzie każdy
Czy kupię ponownie? Będę go kupować do końca świata!
Ocena: ORDER ŚCIĘTEGO DRZEWKA

4 komentarze:

  1. Niewyobrażalnie słodki i miękki, taaak, doskonale znam Marsa. Przez naprawdę wiele lat nie cierpiałam tego batona. Zakochałam się w nim bodajże na studiach. Dziś bardzo go lubię, choć nie kupuję często, ale to przez to, że nie mam czasu wracać do znanych słodyczy. Co jednak ważne, nigdy, przenigdy nie przebił ani nie przebije Snickersa.

    PS Czekolada koncernu MARS jest absolutnie rewelacyjna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzo lubię Snickersa, jednak nigdy nie byłam zbyt wielką fanką orzeszków ziemnych, dlatego ich posmak trochę mi przeszkadza, no i lubię jak Mars mi zakleja usta :D oj taak, dla tej czekolady warto zgrzeszyć ^^

      Usuń
  2. Jak pomyślę o tym batonie to aż mnie w gardle szczypie z tej słodkości 😁
    Pamiętam inne opakowanie Marsa, tzn. czcionka była zupełnie inna, ładniejsza. Była nawet kiedyś reklama Marsa z takim umierającym Indianinem, nie wiem Madziu czy pamiętasz, bo młoda jesteś 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam ją! "to dobry dzień żeby umrzeć, mój synu" czy jakoś tak xD a potem jak zjadl Marsa to poszli dalej, haha :D

      Usuń

Nestle, Kit Kat White

Nie raz wspominałam, że kiedyś nie lubiłam białej czekolady, ale teraz się do niej przekonałam. Z tego powodu nie pamiętam, czy w dzie...